Alzacja i Lotaryngia
Prowincje na wschodnich kresach Francji, Alzacja, Lotaryngia i Franche-Comté, mają bardzo złożoną i burzliwą historię. Przez tysiące lat służyły za pola bitewne, przez całe wieki średnie były przedmiotem sporu suwerennych książąt i biskupów, o poparcie których nieustannie zabiegali królowie Francji i książęta Świętego Cesarstwa Rzymskiego, a w tym stuleciu stoczono tu jedne z najkrwawszych bitew w obu wojnach światowych. Obdarzeni zmysłem demokracji mieszczanie Alzacji przez stulecia tworzyli sieć dobrze funkcjonujących, na poły autonomicznych miast, aż wreszcie w XVIII w. prowincja została wcielona do państwa francuskiego. Podzielając kiczowaty gust niemieckich sąsiadów, Alzatczycy zdobili swe domy rozmaitymi detalami oknami wykuszowymi, rzeźbieniami w drewnie lub balkonikami jak w domkach z klocków i utrzymują je w nieskazitelnym stanie, tonące w kaskadach kwiatów. Sąsiedzi zza Renu w ciągu ostatnich stu lat już dwukrotnie zachowali się nie po sąsiedzku, dokonując aneksji prowincji wraz z Lotaryngią najpierw w latach 1870-1918, a później w czasie okupacji hitlerowskiej. Mieszkańcy tego regionu, których język jest dialektem germańskim, mają silnie zakorzenione poczucie tożsamości i uważają się najpierw za Alzatczyków, a dopiero potem za Francuzów. Rozmaite oddziaływania wpłynęły na powstanie tu bardzo odrębnej kultury i specyficznej atmosfery. Najbardziej widać to w licznych miasteczkach, rozrzuconych przy wschodniej granicy lesistych gór Wogezów, w mieście Colmar oraz we wspaniałym mieście katedralnym obecnie stolicy Wspólnoty Europejskiej Strasburgu. Lecz prowincja nie stanowi jedynie trącącego myszką tła dla wycieczek autokarowych, jest to bowiem także potężny region przemysłowy, gdzie wytwarza się samochody, lokomotywy, tekstylia, obrabiarki, telefony itp., oraz połowę francuskiej produkcji piwa.
Lotaryngia, której przypadł w udziale zbliżony los, jest w porównaniu z Alzacją dość bezbarwna. Oprócz urodziwego XVIII-wiecznego ośrodka administracyjnego Nancy, katedralnego miasta Metz oraz przygnębiającego pola bitewnego z pierwszej wojny światowej pod Verdun, nie ma tu zbyt wielu rzeczy, którym warto byłoby poświęcić czas i uwagę. Bardziej fascynujące są zalesione płaskowyże, pastwiska i doliny oraz Jury dalej na południe, regionów pagórkowatych lub górzystych, wiejskich i dość ubogich, co kompensuje jednak rozwój przemysłu rekreacyjnego. Miejscową specjalnością jest narciarstwo biegowe, które można tu uprawiać w idealnych warunkach terenowych. Jest to również ciekawa kraina dla piechurów, nie tak wymagająca jak sąsiednie Alpy. rzek 111 i Aar, znajduje się uniwersytet, na którym studiował Goethe. Szeroka i prosta jak strzała, przy której wznoszą się dumne rezydencje mieszczańskie z przełomu stuleci, wiedzie do okazałego i nowatorskiego dzieła architektury z 1977 r. Do budowy tej olbrzymiej konstrukcji zastosowano aluminium, brązowane szkło i piaskowiec z Wogezów, a z jednego z naroży wyrasta rodzaj współczesnej wieży. Wnętrze, a przynajmniej ta część, którą można zwiedzać jest zaskakująco ubogo urządzone. Naprzeciw pałacu znajduje się oranżeria, najlepsze tereny zielone, gdzie odbywają się rozliczne wystawy i koncerty.
