Koślawe uliczki w Colmar
Colmar, położone 50 minut jazdy pociągiem na południe od Strasburga, rozrosło się po obu stronach torów kolejowych niezbyt urodziwą zabudową, lecz Stare Miasto pozostało charakterystycznie alzackie i urokliwe, z koślawymi malowanymi domami z muru pruskiego przy koślawych uliczkach bardzo piękny lep na turystów. Atrakcje Colmar nie kończą się na zabytkowych budynkach. Jest ono także dumnym właścicielem jednego z najpóźniejszych i zarazem najbardziej niezwykłych obrazów gotyckich skrzydła ołtarza. Do muzeum, mieszczącego się w dawnym konwencie dominikańskim, idzie się z dworca kolejowego dziesięć minut. Znajduje się tu ołtarz z , jedno z największych dzieł malarstwa późnogotyckiego. Przy zamkniętych skrzydłach na przedzie widnieje ekspresyjny wizerunek Chrystusa ukrzyżowanego, a świadkami Jego męki są pobladła, omdlewająca Matka Boża, św. Jan i Maria Magdalena. W dni świąteczne ołtarz otwierano i ukazywały się obrazy przedstawiające Zwiastowanie, Zmartwychwstanie i Madonnę z Dzieciątkiem, jak również rzeźbiona kwatera ze świętymi Antonim, Augustynem i Hieronimem. Obraz został ukończony w 1515 r. i wykazuje wpływy renesansowe w nowym potraktowaniu światła i zastosowaniu perspektywy, lecz dzieło jest zarazem silnie zakorzenione w duchu średniowiecza, na co wskazuje jego głęboki mistycyzm. Inne prace w muzeum oczywiście schodzą na dalszy plan, lecz w podziemiach znajdują się zaskakująco ciekawe zbiory sztuki współczesnej, łącznie z dziełami Picassa, Légera i Vasarely'ego.
W kościele dominikańskim nieco na południowy wschód jest kilka znakomitych witraży, a przede wszystkim przepiękny obraz ołtarzowy znany jako Maria Panna w ogrodzie różanym namalowany w 1473 r. przez Martina Schongauera. Ulica prowadzi stąd do kolegiaty św. Marcina, usytuowanej przy rojnym od kawiarni placu. Miejscowi nazywają ją „katedrą", a do środka warto zerknąć ze względu na dekoracyjną kamieniarkę i witraże. Na południe od kościoła wznosi się XVI-wieczny dom Pfistera, a w domu po drugiej stronie ulicy urodził się Frédéric Auguste Bartholdi, XIX-wieczny rzeźbiarz, który wykonał nowojorską Statuę Wolności. Rues des Marchands biegnie dalej na południe do Starej Komory Celnej czyli Koïftius, której pomalowane w żywe kolory płytki dachowe świadczą o średniowiecznym dostatku miasta. Jest to samo serce Starego Miasta, a parę kroków dalej przy Grande-Rue znajduje się bardzo malownicza dzielnica zwana Małą Wenecją przecięta rzeką Lauch. Rybackie chaty są jeszcze bardziej cukierkowym magnesem dla turystów w Strasburgu. Dwa razy wyższe, lecz równie przesadnie odrestaurowane są domy garbarzy z muru pruskiego przy quai des Tanneurs, która odchodzi od Koïfhus odkryte werandy na górnym piętrze służyły pierwotnie do suszenia skór. Rozwija się tu zapewniający miastu dostatek przemysł włókienniczy (głównie bawełniany), a drugim tytułem do sławy jest fakt, że urodził się tu Alfred Dreyfus, żydowski oficer, który w 1894 r. został niesłusznie oskarżony o szpiegostwo. Stare Miasto praktycznie tu nie istnieje, za to jest kilka niezwykle ciekawych muzeów, ze względu na które warto przyjechać do Miluzy przynajmniej na jeden dzień.
