Szampania- kraina sylwestrowego trunku
Większość ludzi przyjeżdża do Szampanii (Champagne) ze względu na rdzennie szampański i iście szampański musujący trunek. Nie licząc niezwykłego krajobrazu winnic, falujące niziny regionu nie stanowią budującego widoku i chociaż z hektara pola zbiera się tu więcej pszenicy i kapusty niż w jakimkolwiek innym regionie Francji, wioskom zdaje się to przynosić niewielkie korzyści. Niektóre miejscowości wyglądają na tak leciwe i zaniedbane, że obawiałbyś się strzelić z papierowej torebki, aby nie poodpadały żaluzje wiele z tych wiosek zaledwie raz w tygodniu objeżdża furgonetka z artykułami spożywczymi, a o boulangerie nie ma nawet co marzyć. Niezależnie od stosunku do alkoholu warto odwiedzić ośrodek administracyjny Szampanii, katedralne miasto Reims, które oferuje dość urozmaicony kalendarz imprez kulturalnych. Jednakże fanatycy szampana winni wybrać się do Épernay, gdzie można do woli degustować rozmaite roczniki, a także zwiedzić za darmo podziemne caves różnych maisons. Natomiast Châlons po drugiej stronie nizin, ani też mniejsze i odleglejsze miasta w rodzaju Chaumont bądź Langres nad Marną nie są warte nadkładania drogi. Jedyną prawdziwą atrakcją w pozostałej części regionu jest Troyes, zdecydowanie najpiękniejsze miasto Szampanii, położone kawałek drogi na południowy zachód. Pod względem krajobrazu rejon Ardenów wzdłuż doliny rzeki Meuse na północnym wschodzie bije na głowę wszystkie pozostałe rejony Szampanii. Większa część gór leży za granicą belgijską, lecz po stronie francuskiej jest wystarczająco dużo interesujących terenów wycieczkowych. Połączenia kolejowe i autobusowe są dobre, istnieją także możliwości uprawiania turystyki pieszej i wodnej. W żadnym innym regionie Francji, nie mówiąc już o reszcie świata, nie wolno wytwarzać szampana. Można robić moszcz z gron wyrosłych na kredowej glebie, podwójnie go fermentować, odpowiednio obracać i przekręcać butelki, aby pozbyć się osadu, dodać do trunku jakiegoś starego rocznika, a następnie leżakować uzyskane wino w wymaganej stałej temperaturze i uzyskać musujący złocisty trunek, lecz nie wolno nazwać go szampanem. Jest to być może skandaliczny monopol, którego celem jest wyłącznie podtrzymanie królewskiego statusu win szampańskich, lecz miejscowi powiedzą ci, że szampan zawdzięcza swą wyjątkowość skamielinom kałamarnic w pokładach kredy, ukształtowaniu terenu i klimatowi Szampanii, ewolucji winogron, stałym metodom przycinania winorośli oraz prawnie unormowanej ilości wyciskanego moszczu. Nie brzmi to jednak zbyt przekonywająco — to tak, jakby przypisywać działanie kokainy jakiemuś boliwijskiemu robalowi żyjącemu w glebie, na której uprawia się krzewy koki. A porównanie na tym się nie kończy. W literaturze reklamowej publikowanej przez przemysł winiarski nie wspomina się ani słowem, jaka jest prawdziwa przyczyna, dla której ludzie kupują i uwielbiają szampana: jest to potężny środek odurzający. Już niewielka porcja szampana wywołuje skutki upojenia alkoholowego, tym samym ból głowy, szczególnie po szampanie jest na drugi dzień straszny.
