Natchniona duchem artyzmu Wenecja
Przez okrągły rok teatry, opera oraz sale w zabytkowych pałacach miasta na wodzie oferują spektakle oraz koncerty muzyki poważnej i jazzowej. W okresie poprzedzającym Wielki Post. miasto żyje karnawałem, podczas którego królują przebierańcy w maskach na twarzy. W maju rozgrywany jest wyścig łodziami wiosłowymi, prowadzący z Canale Grande na wyspę Burano, a od czerwca do września trwa organizowane coroczne Biennale sztuki światowej. Weneccy gondolierzy dają pokaz profesjonalnych umiejętności podczas regat rozgrywanych w pierwszą niedzielę września, prezentując przy okazji oryginalne stroje i bogato udekorowane zabytkowe łodzie. Nad Canale Grande wyrosły w ciągu stuleci pałace, których odnowione dekoracje ciągną z daleka spragnione piękna oko przybysza. W tych domach z widokiem na wodę mieszkali, koncertowali, pisali sławiąc miasto wierszem i prozą niezliczeni artyści. Zawitał tu także Fryderyk Chopin, w 1883 r. zmarł Ryszard Wagner. Teraz kanałem o szerokości od 30 do 70 metrów suną majestatycznie wysmukłe gondole i bardziej pojemne tramwaje wodne, zwane vaporetto. Strach pomyśleć, że Wenecji grozi zagłada. Trudno nawet wyobrazić sobie, iż w bliżej nieokreślonej przyszłości miasto może rozpłynąć się jak zamek z piasku. Lecz jak dotąd Wenecja trwa, jakby na przekór katastroficznym przepowiedniom. Wystarczy wspomnieć, że całkiem dobrze ma się miniaturowy Palazzo. Dario, porównywany na początku XX w. przez Henry'ego Jamesa do domku z kart, mógłby runąć niemal po dotknięciu ręką. Tymczasem minęło ponad sto lat, a piętnastowieczny pałacyk z wielobarwnego marmuru stojący na końcowym odcinku Canale Grande wyróżnia się wciąż niecodzienną urodą. Szczególną estymą wenecjanie otaczają bazylikę św. Marka. Według legendy św. Marek Ewangelista spędził noc na jednej z wysepek laguny i wówczas miał proroczy sen o założeniu miasta. Relikwie św. Marka spoczęły w drewnianym kościele, który spłonął w 976 r. Ponad sto lat później konsekrowano w tym samym miejscu bazylikę, przebudowaną następnie na wzór bazyliki Dwunastu Apostołów w Konstantynopolu. Fasadę zdobią wspaniałe mozaiki, a w tympanonie nad bizantyjskimi drzwiami z brązu widnieje trzynastowieczna rzeźba ilustrująca sen św. Marka. Perła Adriatyku, jak autorzy przewodników sławią Wenecję, nie zasypia od zmierzchu do świtu. Lokale przy placu św. Marka już w pierwszych dniach wiosny ustawiają stoliki pod gołym niebem. Tej atmosfery wiecznego festynu miastu nad kanałami można tylko pozazdrościć. Turystów przyciąga magia literatury, muzyki, filmów o Wenecji oraz widoki Lido, laguny odciętej od morza złocistym mierzejami z piasku. To na tej plaży Gustaw Aschenbach - powieściowy bohater Śmierci w Wenecji Tomasza Manna - przeżywał spóźnioną i nieodwzajemnioną miłość. Niczym niegdyś mistrzowie renesansu - Leonardo da Vinci, Michał Anioł oraz lord Byron, poeta wyklęty przez współczesnych mu Anglików. Warto odwiedzić to natchnione miejsce, ponieważ atmosfera jaka tu panuje jest niepowtarzalna. Jest to europejska kolebka artystycznego ducha, klimatu twórczego, weny poetyckiej.
